Z Tatr - interpretacja - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Poważny charakter liryku, którego tematem jest śmierć człowieka wkomponowana w urzekający krajobraz gór, zdradza już jego początkowa dedykacja: Pamięci taterniczki, która zginęła…. O osobistym wymiarze wiersza dowiadujemy się po jego lekturze oraz po zaznajomieniu się z najważniejszymi faktami z biografii poety.

Pierwsza strofa wiersza to spojrzenie poety na Tatry. Sytuację podmiotu lirycznego ujawnia już pierwsze słowo utworu – słyszę. Pierwsza osoba liczby pojedynczej czasownika świadczy o tym, iż opisywane wydarzenia relacjonuje nam ich uczestnik, świadek.

Dalsze wersy odsłaniają rąbek tajemnicy. Poeta słyszy różne dźwięki występujące w przyrodzie:
Kamienuje tę przestrzeń niewybuchły huk skał.
To - wrzask wody obdzieranej siklawą z łożyska
I
gromowiec ciszy.


Jego uwagę przykuwa niewybuchły huk skał, wrzask wody oddzielanej od podłoża, gromobicie ciszy. Ostatni „odgłos” w rzeczywistości jest skontrastowaniem ciszy i gromu, a więc czymś, co nie wydaje dźwięku, mimo wszystko podmiot zapewnia, że słyszy grom… Cisza jest w tym przypadku grozą, kumulacją rozpaczy i bezsilności, które nękają cierpiącego poetę. Z kolei wrzask wody obdzieranej siklawą z łożyska to plastyczna wizja górskiego wodospadu.

Pierwsza strofa przynosi zatem opis niespokojnego, groźnego oraz nieprzewidywalnego krajobrazu, który znajduje się w ciągłym ruchu. Opis przyrody został jest zdynamizowany i zintensyfikowany. Lektura tej części powoduje gęsią skórkę na karku czytelnika właściwą raczej japońskim horrorom, aniżeli międzywojennemu wierszowi. A jednak…

W dalszej części wiersza podmiot liryczny zwraca się dramatycznymi słowami bezpośrednio do adresatki, czyli ukochanej, której zadedykował wiersz :
Ten świat, wzburzony przestraszonym spojrzeniem,
uciszę,
lecz -
Nie pomieszczę twojej śmierci w granitowej trumnie Tatr.

Mówi, że nie potrafi pomieścić jej śmierci w granitowej trumnie Tatr, czym deklaruje, że nigdy o niej nie zapomni, sprzeciwiając się jednocześnie nieubłaganej naturze, która odebrała mu jedyną miłość, pozostawiając go samotnego, cierpiącego, opuszczonego. Podmiot liryczny, który utożsamiamy z Przybosiem nie potrafi sobie wyobrazić, jak będzie żył po śmierci Marzeny.

Kolejny strofy potęgują jeszcze bardziej dramatyzm wymowy wiersza. Dlaczego? Ponieważ poeta opisuje w nich dokładnie, sekunda po sekundzie czas, gdy jego ukochana wychowanka spadała z granitowej górskiej ściany. Ta część utworu ukazuje czytelnikowi dramat alpinistki walczącej o swoje życie:
To zgrzyt
czekana,
okrzesany z echa,
to tylko cały twój świat,
skurczony w mojej garści na obrywie głazu;
to - gwałtownym uderzeniem serca powalony szczyt.
Na rozpacz - jakże go mało!
A groza - wygórowana!
Jak lekko
turnię zawisłą na rękach
utrzymać i nie paść (…)

Choć to chyba najbardziej bolesna próba podjęta w jego życiu, Przyboś postanowił „wczuć się” w tych strofach w sytuację bohaterki wiersza. Słyszy zgrzyt zbyt płytko wbitego czekana (mały młotek umożliwiający wspinaczkę) odpadającego od szczeliny skały, rozróżnia bicie serca wspinającej się dziewczyny od uderzeń organu, gdy uświadomiła sobie, że wsi nad przepaścią. Stara się dzielić z nią przerażenie, strach, uczucie nadchodzącej niechybnie śmierci, gdy dopada ją świadomość, że jej „istnienie” sprowadza się już tylko do kwestii, jak długo zdoła się jeszcze utrzymać na skale:
w oczach przewraca się obnażona ziemia
do góry dnem krajobrazu,
niebo strącając w przepaść!

Wraz z podmiotem obserwujemy ścianę Zamarłej z punktu widzenia taterniczki. Okazuje się, że życie Marzeny i Lidy zależało od utrzymania się na skale, od zgrzytu czekana, od właściwego chwytu ręki na obrywie głazu. Przyboś razem z ukochaną alpinistką przeżywał grozę zwisania na jednej ręce i późniejszego spadania w przepaść. Tak samo jak ona, widzi coraz szybciej zbliżającą się ziemię. Mimo iż chce gwałtownym uderzeniem serca powalić szczyt i uratować Marzenę, choć pragnie siłą swej miłości uchronić taterniczkę od upadku, to okropność niespodziewanego oderwania się czekana od skały jest większa, niż jego możliwości. Tak samo jako alpinistka w chwili spadania, on także czuje się bezsilnym i samotnym.

W ostatniej, równie dramatycznej strofie Przyboś dosięga ideału w przekazaniu maksymalnej treści za pomocą minimalnej ilości słów. Był w tym mistrzem. Dwuwersem:

Jak cicho
w zatrzaśniętej pięści pochować Zamarłą.


starał się ukazać swoje cierpienie wywołane śmiercią ukochanej. Zatrzaśnięta pięść świadczy o jego gniewie i bólu, przecież w skrajnych przypadkach zdenerwowania zdarza się nam zacisnąć pięści do bólu, który poczujemy dopiero po odpłynięciu fali furii. Nie potrafi on pogodzić się z ta niepotrzebną tragedią, nie odnajduje w niej sensu.

Z kolei wyraz Zamarła pełni podwójną funkcję. Z jednej strony jest symbolem zamarłej taterniczki, a z drugiej – nazwą miejsca jej tragicznej śmierci (dwuwierzchołkowego szczytu w bocznej grani Tatr).

Lektura wiersza Przybosia nasuwa wrażenie, że osobą spadającą w przepaść była nie tylko Marzena. Odrywając się od skały pociągnęła ze sobą swego narzeczonego. Po jej śmierci jego życie nie było już takie samo, wraz z nią odeszło jego szczęście, beztroska, spokój.


Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Norte Dame - interpretacja
2  Julian Przyboś – biografia
3  Julian Przyboś – notatka szkolna



Komentarze: Z Tatr - interpretacja

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: